<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="O kombinacie tłuszczowym w Brzegu">
<author_1="A. S.">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="8">
<date="1951-08-12">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Maria Pyla ma roześmianą twarz, jasne loki, wymykające się spod chustki. Ma 18 lat i jest pełna zapału. Miała zaledwie siedemnaście lat, kiedy zadecydowała o swojej przyszłości — postanowiła zostać murarzem. O pracę nie martwiła się wcale, wiedziała, że wszędzie ją dostanie. Kłopot był z wyborem miejsca. Młoda dziewczyna myślała o Nowej Hucie i Warszawie, o budowach na Śląsku i na Wybrzeżu. Chciałaby być wszędzie. Tymczasem w Brzegu nad Odrą rozpoczęto budowę dużych zakładów i Maria Pyla zgłosiła się do pracy. Przysłowiowy trudny początek dla Marii nie był taki trudny — jak się zwykło mówić. — Najważniejsze jest to, czy się lubi swoją pracę — opowiada z uśmiechem — a ja za murarką po prostu przepadam. Reszta to kwestia wprawy. Przyszłam tutaj, nie umiałam cegły należycie wziąć do ręki. Teraz niedługo będę sama zakładać prosty mur. W parze z nauką zawodu rośnie świadomość młodej robotnicy. Kiedy na zebraniu załogi budowniczych Zakładów Przemyślu Tłuszczowego w Brzegu radzono nad przyspieszeniem terminu uruchomienia zakładów. Maria Pyla i jej koleżanki Maria Bernard, Helena Sikora postanowiły dołożyć swoją cegiełkę do ogólnych zobowiązań. O 68 dni wcześniej — Zgłaszali czyn lipcowy przodujący w budowie, jak cieśla Safarewicz, Adamczyk, Juzyk, murarz Siciński, Wojtaszewska — pomyślałam, że my pomocnice murarskie nie możemy zostać na uboczu. Przecież my także chcemy, by w naszym kraju było soraz lepiej. Ojczyzna dała nam pracę, możemy się uczyć — my w rocznicę jej wyzwolenia chciałyśmy od nas też coś dać, więcej niż zawsze. To więcej to było 170, a potem 240 proc. normy przy obmurowywaniu kotłów nowej olejarni.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
